airport poznan
Rachel, iż słuchała spokojnie, ze współczuciem i zrozumieniem... choć Louisowi wydało się, że wygląda blado natomiast jest nie w sosie.
Potem Ellie spytała, czy umie uczynić owsiane ciasteczka. Rachel odłożyła robótkę na drutach tudzież obecnie wstała, niemal czekała na owo pytanie.
- W samej rzeczy - odparła. - Chcesz, upieczemy całą blachę. lotnisko poznań
- Jejku! - krzyknęła Ellie. - W rzeczy samej możemy, mamo?
- Lecz, gdyby twój ojciec przez godzinę zajmie się Gage"em.
- Zajmę się przedtem - odparł Louis. - Z przyjemnością.
Louis spędził koniec dnia na lekturze oraz sporządzaniu notatek z „The Duquesne Medical Digest”. W piśmie ponownie rozpoczął się zwierzchnik spór odnośnie do rozpuszczalnych szwów. W maleńkim świecie nielicznych istot ludzkich, zainteresowanych zszywaniem drobniejszych ran, był to konfrontacja tak jak zawzięty natomiast pod znakiem zapytania, kiedy pośród psychologów wypadek charakter sprzeciw wychowanie.
Zamierzał coraz tego wieczoru nabazgrać list, w którym oprotestowałby artykuł, udowadniając, że podstawowe założenia autora są niejasne, przykłady tendencyjne, a podejście karygodnie niedokładne. W kilku słowach mówiąc, Louis z wyraźną satysfakcją zamierzał zmieszać kretyna z błotem. Przed momentem grzebał w biblioteczce w poszukiwaniu „Opatrywania ran” Troutmana, kiedy Rachel zeszła do połowy schodów.
- Idziesz, Lou?
- Coraz ileś posiedzę. - Zerknął na nią. - Pełnia w porządku?
- Oboje mocno śpią.
Louis przyjrzał się jej uważnie.
- Oni ale wręcz. Twoja osoba, nie.
- Nico mi nie jest. Czytałam.
- Ogół w porządku? Naprawdę?
- Ano - odparta spośród uśmiechem. - Kocham cię, Louis.
- Ego ciebie podobnie, moja śliczna. - Spojrzał na biblioteczkę a dostrzegł Troutmana, który stał przed momentem tam, dokąd powinien. Louis położył dłoń na podręczniku.
- Jak